piątek, 17 sierpnia 2012

Princess Hours

Gatunek: Komedia romantyczna
Kraj: Korea Południowa
Rok produkcji: 2006
Reżyseria: Hwang In Roe
Długość: 24 epizody
Na podstawie: Manhwa Goong aut. Park So Hee
Obsada: Yoon Eun Hye, Joo Ji Hoon, Kim Jung Hoon, Song Ji Hyo

Wyobraźmy sobie, że Korea Południowa jest monarchią konstytucyjną. Krajem rządzi rodzina królewska, na co dzień mieszkająca w Pałacu. Niestety życie takiej familii także nie jest usłane samymi różami, bo właśnie umiera król. Następcą tronu jest młody, dziewiętnastoletni Lee Shin (Joo Ji Hoon), na którego spada teraz obowiązek przejęcia władzy w kraju. Wraz ze spadkiem popularności rodziny królewskiej wśród mieszkańców Korei, Królowa Matka decyduje, że to czas, by Shin się ożenił. Proponuje on małżeństwo swojej dziewczynie, Min Hyo Rin (Song Ji Hyo), jednakże ta odmawia. Postawiona pod murem rodzina królewska nie ma innego wyjścia, jak wypełnić obietnicę złożoną kilkadziesiąt lat wstecz, przez ówczesnego króla. Wedle niej Shin ma ożenić się z Chae Kyung (Yoon Eun Hye), która razem z nim uczęszcza do tej samej szkoły. Młodzi ludzie niezbyt za sobą przepadają, ale w końcu stają na ślubnym kobiercu. W tym samym czasie, po ponad czternastu latach, do Korei wraca były następca tronu, Lee Yul (Kim Jung Hoon), który po śmierci swojego ojca został usunięty z Pałacu, w dodatku zabrano mu wszystkie tytuły, jakimi mógł rozporządzać. Lee Yul zakochuje się w Chae Kyung, podobnie zresztą ona żywi do niego ciepłe uczucia. Kogo wybierze główna bohaterka? Czy małżeństwo Shina i Chae Kyung przetrwa wobec niegasnącej miłości królewskiego kuzyna?
*

Uważam, że Princess Hours to klasyka dramowa, którą bez gadania trzeba obejrzeć. Mimo, że ja zbytnio za tą dramą nie przepadam, a do obejrzenia przekonała mnie tylko obsada oraz zapowiedź w miarę ciekawych i przyjemnych wydarzeń, to jest punkt obowiązkowy na liście dram.  

Bardzo często krytykuję w dramach fabułę, jeszcze częściej scenariusz, zazwyczaj podkreślając to jak dobrze zagrali aktorzy. Ta drama jest chyba jedynym wyjątkiem, bowiem tutaj podobał mi się tylko Kim Jung Hoon (w roli księcia Yula), który po tym projekcie niestety nie wybierał sobie innych, ambitnych produkcji, koncentrując się raczej na niskobudżetowych gniotach. Princess Hours posiada znaną i szanowaną obsadę, ale co mi po tym, skoro bohaterowie główni w ogóle do mnie nie przemawiają? Fabuła także leży, a całość podnoszą tylko historyczne kostiumy - ot, idealne podsumowanie.

Niezwykle podoba mi się ,,ozdoba" na włosach Yoon Eun Hye
Princess Hours było ciekawe, ale jest kilka kwestii, które całkowicie odpychają mnie od tej dramy. Przede wszystkim obsada. Yoon Eun Hye, legenda koreańskich dram, zawsze była przeze mnie podziwiana za talent oraz elastyczność z jaką dopasowywała się do granych ról. Tutaj jednak muszę ze smutkiem przyznać, że jej postać została przerysowana. Shin Chae Kyung oglądało się przyjemnie w pierwszych epizodach, kiedy starała się udawać milutką dziewczynkę, nieco zagubioną w pałacowym świecie. Jej komiczne zachowanie oraz ogólna postawa sprawiały, że przez pewien czas to właśnie ona podtrzymywała całą produkcję. Początek tego serialu aktorka zaczęła bardzo dobrze, ponadto ratowała całą sytuację, kiedy fabuła leżała i wydawała się całkowicie nielogiczna. Jednakże ile razy można oglądać te same, wyćwiczone miny? Ile razy można spoglądać na zachowanie bohaterki, które po pewnym czasie staje się żenujące i głupie

Joo Ji Hoon również mi nie zaimponował. Jego postać miała być oziębła w stosunku do protagonistki, ale z czasem wyszły z tego zwykłe kluchy. Lee Shin albo zachowywał się czule w stosunku do narzeczonej, albo wręcz przeciwnie – milknął, markotniał i obwiniał ją za całe zło tego świata. Nie potrafię zrozumieć tej postaci, nie zyskała ona mojej sympatii i od dzisiaj uważam tę rolę za jedną z najbardziej kiepskich w całej karierze Ji Hoon’a. Już nawet w Antique Bakery był lepszy...

Do tego punktu jeszcze dojdę, ale zwróćcie uwagę na pięknie, historyczne kostiumy
W całej obsadzie jest jednak pewna perełka, którą oglądałam z wypiekami na twarzy. Mowa tutaj o Kim Jung Hoonie, który wcielił się w bohatera drugiego planu. Spodobał mi się sposób w jaki grał – był w tym naturalny, niewymuszony i po prostu przyjemny. Jego postać, Lee Yul, została według mnie od razu skreślona i scharakteryzowana jako ta najgorsza. Zazwyczaj w koreańskich dramach, drugi i męski bohater poboczny jest często pomijany i traktowany jako ,,zły i najbardziej okropny". Jedynie jego wygląd zapewnia mu jako takie oddanie publiczności, ale tutaj ta postać po prostu rządzi. Był taki przyjemny, miły i w ogóle zbyt doskonały, by móc być prawdziwym. O wiele bardziej wolę Yula aniżeli markotnego Shina. 

Drugą kwestią, do której mam wątpliwości, to fabuła. Wszystko jest tutaj po prostu naciągnięte. Na początek, kto do cholery jasnej aranżuje małżeństwa w XXI wieku? Potrafię zrozumieć, że wszystko dzieje się w obrębie rodziny królewskiej i to troszkę usprawiedliwia całą tę szopkę, ale nadal nie mogę tego przebrnąć. Podobnie jest z pozbawieniem dziedzictwa Lee Yula – tego kompletnie nie potrafię zrozumieć. Zazwyczaj jest tak, że po śmierci następcy tronu, władzę dziedziczy jego dziecko, które potem wychowuje się zgodnie z tradycją. A tutaj? Lee Yul został całkowicie pozbawiony należnego mu dziedzictwa. Dziwi mnie to, że ten wątek przeszedł tak gładko – a co z reakcją mediów? Nie sądzę, by koreańskie gazety w stylu naszej Angory, czy też FAKTu zostawiłyby sprawę samej sobie, całkowicie jej nie nagłaśniając, zwłaszcza jeśli całość dzieje się w idealnej jak zawsze rodzinie królewskiej. Bezdyskusyjny bezsens.

Tych białych misiów było w tej dramie od groma...
W fabule są wyraźne luki i starano się je zamaskować niektórymi wątkami, które nie oszukujmy się, były nudne jak flaki z olejem. Wspomnę tutaj teraz o rozmowach Królowej Matki ze wszystkimi możliwymi księżnymi – wydarzenia z tymi postaciami były po prostu głupie. Nic nie wnosiły do fabuły, raz tylko nakreśliły szerzej historię śmierci ojca Lee Yula, ale to wszystko. Równie dobrze tego mogłoby nie być – lista odcinków z pewnością by się wtedy zmniejszyła…

Są także wątki, które całkowicie opuszczono i mówiąc potocznie, olano. Do takich mogę zaliczyć przede wszystkim te z postacią Min Hyo Rin, zagraną przez Song Ji Hyo. Uważam, że wątek tej panny można było poprowadzić inaczej, nadając bohaterce przyjemniejszą odsłonę. Reżyser przedstawił ją jako zuchwałą i pewną siebie, bogatą dziewuchę, która ciągle coś tam knuje przeciwko zawsze niewinnej i czystej Chae Kyung. Nie podoba mi się to, bo nie wyeksponowano lepszych cech tej postaci. A takowe z pewnością występowały. W ogóle denerwujące jest to, że parę protagonistów przedstawia się jako tych idealnych, natomiast innych bohaterów od razu klasyfikuje do zakładki ,,ci źli i niedobrzy". Ja rozumiem, że drama musi pokazywać słuszność pierwszej miłości i tego typu duperele, w które nikt z reguły nie wierzy, ale odrobina realności w zaakcentowaniu cech pominiętych postaci, naprawdę by tego nie przekreśliła, wręcz dodałaby tylko smaczku!


Ten plakat bardzo by mi się podobał, gdyby nie miś...
Nieliczne pochwały zostawiłam na sam koniec. Wielokrotnie podkreślałam, że koreańskie produkcje z użyciem historycznych strojów i dekoracji, zwykle są udane, zarówno pod względem fabularnym jak i scenograficznym. W Princess Hours ten punkt jest niezwykle istotny, bowiem większość akcji ma miejsce w Pałacu Królewskim. Zawiodłam się trochę wyglądem poszczególnych pomieszczeń, bo nie były one aż tak „królewskie” jak bym chciała, ale ubiory zdecydowanie mi to wynagradzają. Przez cały film przewijały się momenty, w których rządziły hanboki – koreańskie stroje narodowe. Dodatkowo, widzowie mogli także podziwiać misternie wykonane peruki (wyjaśnijcie mi jak średniowieczne Koreanki nosiły „takie coś” na głowie? Powinni im za to wręczać pośmiertne medale).


Natomiast obecności tych "zwierzaczków" jeszcze nie pojęłam?
Miało to sprawić, żeby zaczęła rozmyślać o podobieństwie jasnego misia do człowieka, czy co?
Drama jest wręcz idealna dla nastolatek, w granicy od dwunastu do czternastu lat. Doskonała dla tych, które lubią sobie wyobrażać "co by było, gdyby moją miłością był jakiś król?" Słodka, nietrzymająca się niczego dramka, ot tak dla rozluźnienia! Princess Hours uważam za klasykę. Pomimo wszystkich wad produkcja ta jest świetnym przykładem tego, że można stworzyć nowoczesną komedię romantyczną, która łączy się z wielowiekową, koreańską tradycją. Nawet jeśli wydarzenia uznaję za oklepane, a gra aktorska leży i kwiczy, wołając o pomstę do nieba, będę tę dramę wspominać w miarę miło, chociażby przez ten aspekt.

Moja ocena
6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Etykiety

100% (1) 2001 (1) 2005 (3) 2006 (4) 2007 (2) 2008 (1) 2009 (9) 2010 (8) 2011 (21) 2012 (51) 2013 (24) 24K (1) 2YOON (1) 4Minute (6) After School (3) Ailee (1) AOA (3) Artykuły (13) B.A.P (7) B2M Entertainment (1) Baby Soul (1) BEAST (3) BoA (1) Boyfriend (2) boys love (7) BtoB (2) Candy Mafia (1) celebryci (2) Chiny (4) Chiny/Tajwan (18) CN Blue (1) Core Contents Media (1) Cube Entertainment (10) D-Business Entertainment (1) D-Unit (1) Drama (31) Dreamstar Entertainment (1) DSP Media (1) EXO (3) f(x) (10) Film (34) FNC Music (4) Gejsza (2) girls love (2) Gong Li (1) Ha Ji Won (2) Hello Venus (2) Hometown Legends (2) Hongkong (1) Indie (2) Indonezja (1) Infinite (4) Inne (2) J-Min (2) Jang Geun Seok (3) Japonia (23) Jingle Ma (2) Joo Ji Hoon (2) Ju Jin mo (2) JYP Entertainment (4) Kang Woo Suk (1) KARA (1) Kim Hyun Joong (1) Kim Sungkyu (1) Korea Południowa (132) Korea Północna (1) Kulturówka (5) Lee Sung Min (1) Lin He Long (2) M4M (1) Manga (10) Manhwa (3) MBC (1) Mono Music (1) Muzyka (95) NH Media (1) Nine Muses (1) NU'EST (2) Pledis Entertainment (10) Rankingi (4) S4 (1) Shahrukh Khan (2) SHINee (3) show biznes (3) SISTAR (1) SM Entertainment (29) SNSD (8) SPICA (1) ss501 (2) Star Empire Entertainment (1) Starship Entertainment (3) Super Junior (13) śmierć (1) T.O.P Media (2) Tahiti (1) Tajlandia (1) Tasty (1) Teen Top (1) The Grace (1) TS Entertainment (7) TVXQ (3) U-Kiss (6) Vaness Wu (1) Wang Dong Cheng (1) Wassup (1) Woollim Entertainment (7) Xing Tian (1) Yang Yoseop (1) YG Entertainment (2) YMC Entertainment (1) Yoon Eun Hye (1) Zhao Wei (1)