sobota, 9 czerwca 2012

Curse of the golden flower


Gatunek: Melodramat, historyczny, kostiumowy  
Kraj: Chiny  
Rok produkcji: 2006 
Reżyseria: Zhang Yimou  
Długość: 114 min.
Obsada: Gong Li, Chow Yun-fat, Jay Chou, Qin Junjie, Liu Ye, Ni Dahong, Chen Jin, Li Mana

Chiny, X wiek naszej ery. Cesarz Chin, Ping (Yun-Fat Chow) ma trzech synów: najstarszego, pochodzącego z pierwszego małżeństwa, następcę tronu, księcia Wana (Ye Liu) oraz dwóch innych, pochodzących z małżeństwa z obecną cesarzową Phoenix (Gong Li). Pałac cesarski pełen jest intryg, gdzie każdy robi wszystko, by móc znaleźć się bliżej rodziny rządzącej, która na pozór wydaje się być idealną, ale prawda jest inna. Cesarzowa, intrygantka, przekonana, że mąż ją podtruwa, decyduje się przekonać swojego najstarszego syna, by ten wystąpił przeciwko ojcu. Cesarz, nie podejrzewający niczego, większość dni spędza na tropieniu ludzi, którzy mogliby zagrozić jego pozycji, nie zdaje sobie sprawy z planu swojej małżonki. Całe napięcie jakie ma miejsce w pałacu wyjaśni się podczas Święta Kwiatów, kiedy ktoś zagrozi panowaniu dynastii.
*
Mając w końcu odrobinę wolnego czasu, postanowiłam sięgnąć po odłożone przeze mnie propozycje. I w ten właśnie sposób dzisiejsze popołudnie spędziłam w pięknych i bogatych Chinach, gdzie ludzi było mniej niż milion, a krajobraz nie został jeszcze tak zniszczony przez następujący przemysł i fabryki, z których wyprodukowane rzeczy idą świat, by potem rozpoznawano je po plakietce „made in China”. 
Tak naprawdę to nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po Curse of the golden flower. Tuż po usłyszeniu tytułu zaczęłam się zastanawiać, czego może dotyczyć ta produkcja i mimo moich usilnych chęci polepszenia wyobraźni, wyszło sidło z worka, bo nic nie przychodziło mi do głowy. W tle majaczyły się tylko zarysy królewskich komnat czy też piękne i bogate stroje, jakie zdążyłam zauważyć podczas oglądania zwiastuna. 

I teraz nadchodzi moment, kiedy będę zachwycać się tym filmem. Curse of the golden flower jest wręcz idealne pod względem detali, dekoracji, charakteryzacji, kostiumów, ale dużo traci na fabule, bo ta jest zagmatwana tak jak nie jeden odcinek amerykańskiej Mody na Sukces.  Uważam, że film powinien zostać obejrzany dwa razy. Pierwszy po to, by nacieszyć oko wszelakimi dekoracjami, a drugi by faktycznie skupić się na fabule oraz przesłaniu. Nie sposób jest zrobić inaczej. Wszystkie te świecidełka, złocenia, kostiumy i dbanie o detale, takie jak zwykłe zawijasy na podstawce szklanki czy też doskonałość charakteryzacji sprawiają, że ten film zyskuje w oczach. Przez ponad sto czternaście minut (odliczając dwie czy tam trzy, kiedy leciały napisy końcowe), spotkałam się z bajką i Chinami, które znacznie różnią się od tych, jakie znamy z telewizji czy też nawet historycznych książek. Złoto, bogactwo, monumentalizm… Te trzy rzeczy mogą spokojnie opisać podaną produkcję. Wszystko, dosłownie wszystko było dokładnie dopracowane – wystrój poszczególnych pomieszczeń (meble, dywany na ścianach), charakteryzacja (przepiękne stroje, doskonale wykonane ozdoby) i zewnętrzny wygląd budynków (olbrzymia połać ziemi przeznaczona na pałace, żółte trawniki ze złączonych kwiatów) mogą człowieka zauroczyć. I tak też było w moim wypadku, dopóki nie zdałam sobie sprawy, że ja przecież nic nie wyniosłam z treści!

Curse of the golden flower ochrzciłabym mianem przerostu formy nad treścią. Zgodnie z zasadą barokowego stylu zadbano tutaj o zewnętrzny wygląd, o otoczkę jaka towarzyszy fabule, a tymczasem nie rozwinięto pomysłu, który na samym początku prezentował się doskonale. Dopiero potem człowiek zauważa, że uciekły mu poszczególne wątki i że czuje się zagubiony. I tak było w moim przypadku. Jak już powiedziałam, musiałam obejrzeć ten film dwukrotnie, bo inaczej nie było opcji na napisanie recenzji. 

Cała fabuła kręci się wokół Jej Wysokości Cesarzowej, która na polecenie swojego męża bierze tajemnicze lekarstwa. Wedle słów medyków (to jest w teorii), medykamenty mają ją wyleczyć, a w praktyce jeszcze bardziej zatruwają anemiczny organizm kobiety. Odtrącona przez pasierba, którego szczerze ukochała, znajduje pocieszenie w swoim najstarszym synu, po czym nakłania go do zabicia Cesarza. Ta postać zyskuje przy oglądaniu, bo poznajemy skrywane dotąd tajemnicy Cesarzowych Chin. Wraz z czasem dowiadujemy się co należało do obowiązków tych kobiet oraz jak bardzo były samotne, kiedy mężczyźni je opuszczali. Jest to doskonały przykład historyczny i to jest powód, dla którego można tę produkcję obejrzeć. 

Oczywiście, film ten nie może obejść się bez rzeczy całkowicie niezrozumiałych i jednocześnie zagmatwanych. Pojawia się tutaj specyficzny trójkąt miłosny: Cesarzowa – książę Wan (pasierb) – służka. Oprócz tego następuje też inny: Cesarzowa – Cesarz – nieznana na początku kobieta, która potem okazuje się być bardzo spokrewniona z Cesarzem jak i jego synami. 

Obsada aktorska jest bardzo bogata i różna. Niektórzy są znanymi postaciami chińskiej kinematografii, a inni to początkujący aktorzy, którzy mieli szansę wykazać się w tym filmie. Miałam zaszczyt poznać chińską aktorkę Gong Li w Wyznania Gejszy dlatego też to nie było pierwsze nasze spotkanie. Uważam, że jest piekielnie utalentowana, a ilość filmów (nie tylko azjatyckich, ale też i amerykańskich) dobitnie potwierdza moje słowa. Jako cesarzowa Phoenix zagrała wręcz doskonale. Miała w sobie dużo dumy oraz pogardy dla tych, którzy decydowali się nadepnąć jej na odcisk, ponadto przekonywująco zagrała fałszywą żonę oraz kochającą matkę. Yun Fat Chow, to jest cesarz Ping, podobał mi się mniej. O ile postać, w jaką się wcielił, po prostu uwielbiam, to samo wcielenie się w srogiego, ale i kochającego swoją żonę mężczyznę wyszło mu średnio. Mimo wszystko jego zachowanie dało mi dużo do myślenia na temat cesarzy chińskich – jaką odpowiedzialność brali na swoje barki, kiedy przejmowali koronę cesarstwa.  Ye Liu, który zagrał tutaj księcia Wana ma talent i to jest pewne, ale w tej roli mi nie leżał. Uważam, że do końca nie potrafił pokazać całości swojej postaci. Książę Wan był bohaterem tragicznym, bo mimo że uwikłany w romans z władczynią, kochał kogoś innego, za co poniósł straszliwą śmierć. Ye Liu mógł pokazać tutaj rozdarcie między macochą postaci, a ojcem, którego przecież tak podziwiał. Jeśli miałabym zestawić w tabeli wszystkich aktorów, to ten pan znalazłby się na końcu. Może nie na samym końcu, ale przedostatnie miejsce z pewnością by zajął. Inni aktorzy tacy jak Jay Chou  czy też Junjie Qin, którzy wcielili się w synów Ich Wysokości jakoś mnie nie przekonali. Bardziej podobało mi się wykonanie Jaya Chou niż Junjie Qina, bo ten najmniej wcielił się w swoją rolę. Z drugiej jednak strony ta gra aktorska nie była aż taka zła - jego bohater po prostu taki był – ignorowany i zostawiony gdzieś w tyle. Aczkolwiek w moim mniemaniu, Junjie Qin był niesamowicie sztywny, a aktorską elastyczność pokazał dopiero w końcowych scenach. Krótko zdradzę, że postać, w którą się wcielił, wcale nie jest taka święta i ignorować jej nie wolno, bo to ona odpowiedzialna będzie za całą problematykę produkcji. 

Jak to z filmem historycznym i dodatkowo chińskim bywa, musi pojawić się element, z którego naród chiński najbardziej jest dumny – mianowicie wojna i krew. Na początku nic nie zapowiadało tak wielkiej „nawalanki” jaka znajdzie się na końcu, a jednak ta miała miejsce, chociaż w bardzo kulturalny sposób. Wszystko zostało pokazane w sposób dobry, średnio realistyczny, ale o wiele lepszy aniżeli w innych, historycznych produkcjach (jak na przykład we A Frozen Flower). 

Film daje człowiekowi dużo do myślenia, bo pokazuje erę, w jakiej Chińczycy dominowali. I nie mówię tego jako przeciwnik tego, co teraz ma miejsce w Chinach, ale całkowicie obiektywna osoba. Tak właśnie wyglądały Chiny przez kilkaset lat, do momentu zdjęcia ostatniego z cesarzy z tronu. Dodam jeszcze, że na uwagę zasługuję muzyka - nie znalazłam nigdzie informacji o oficjalnej ścieżce dźwiękowej (a amerykańska i angielska wikipedia czasami kłamie), więc powiem tylko, że z utworów wykorzystanych w tym filmie zapamiętałam te, które oddają ducha ówczesnych Chin. Melodie, oparte o naturalne, chińskie dźwięki i grane na tradycyjnych instrumentach, po prostu pasują do tej produkcji i tyle. Tym bardziej zachęcam do obejrzenia.

Curse of the golden flower wydany został w podwójnej wersji językowej – jednej całkowicie chińskiej z angielskimi napisami, a drugi z angielskim dubbingiem. I powiem szczerze, że jest to rzecz fajna, bo od razu kierunkuje nasze myśli, że film ten wyprodukowany został dla publiczności szerszej aniżeli azjatyckiej, ale błagam! Niech Chińczycy więcej nie dubbingują, bo tego po prostu nie można zrozumieć!

Uważam, że produkcja spełniła moje oczekiwania. Patrząc na te piękne dekoracje, stroje czy też obsadę, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ponad 45 milionów dolarów nie poszło na marne. Jednakże, gdyby reżyser pomyślał głębiej nad całą fabułą, być może wynajął innych ludzi odpowiedzialnych za napisanie „sztuki” (a nie zrobił to sam), to film byłby czymś doskonałym, a ja miałabym produkcję, której mogłabym dać dziesięć na dziesięć w skali oceny punktowej. 

Reżyser, Zhang Yimou, nakręcił wcześniej inny film historyczno kostiumowy pod tytułem Hero, które jeszcze nie obejrzałam. Korzystając jednak z szansy na przeczytanie opinii innych ludzi, dochodzę do wniosku, że może to być produkcja ciekawa, dlatego też serdecznie Was zachęcam do obejrzenia. 



Moja ocena
8,5/ 10

2 komentarze:

  1. Film jest świetny, bardzo mi się podobał. Największym kapitałem tego tytułu są scenografie. Mnie zamurowało od przepychu, wszechobecnego złota, jedwabiu. Coś cudownego - nie przypominam sobie drugiego takiego filmu. Z kolei Hero polecam, choć ma on swoje mankamenty (o których wspomniałam w recenzji u mnie na blogu :)).
    Pozdrawiam :0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Z tego co słyszałam, Hero było dobre, ale strasznie zaplątane pod względem fabuły... Z wielką chęcią przeczytam recenzję, ale dopiero po obejrzeniu filmu, żeby moja własna opinia mogła się ukształtować :)

      Usuń

Etykiety

100% (1) 2001 (1) 2005 (3) 2006 (4) 2007 (2) 2008 (1) 2009 (9) 2010 (8) 2011 (21) 2012 (51) 2013 (24) 24K (1) 2YOON (1) 4Minute (6) After School (3) Ailee (1) AOA (3) Artykuły (13) B.A.P (7) B2M Entertainment (1) Baby Soul (1) BEAST (3) BoA (1) Boyfriend (2) boys love (7) BtoB (2) Candy Mafia (1) celebryci (2) Chiny (4) Chiny/Tajwan (18) CN Blue (1) Core Contents Media (1) Cube Entertainment (10) D-Business Entertainment (1) D-Unit (1) Drama (31) Dreamstar Entertainment (1) DSP Media (1) EXO (3) f(x) (10) Film (34) FNC Music (4) Gejsza (2) girls love (2) Gong Li (1) Ha Ji Won (2) Hello Venus (2) Hometown Legends (2) Hongkong (1) Indie (2) Indonezja (1) Infinite (4) Inne (2) J-Min (2) Jang Geun Seok (3) Japonia (23) Jingle Ma (2) Joo Ji Hoon (2) Ju Jin mo (2) JYP Entertainment (4) Kang Woo Suk (1) KARA (1) Kim Hyun Joong (1) Kim Sungkyu (1) Korea Południowa (132) Korea Północna (1) Kulturówka (5) Lee Sung Min (1) Lin He Long (2) M4M (1) Manga (10) Manhwa (3) MBC (1) Mono Music (1) Muzyka (95) NH Media (1) Nine Muses (1) NU'EST (2) Pledis Entertainment (10) Rankingi (4) S4 (1) Shahrukh Khan (2) SHINee (3) show biznes (3) SISTAR (1) SM Entertainment (29) SNSD (8) SPICA (1) ss501 (2) Star Empire Entertainment (1) Starship Entertainment (3) Super Junior (13) śmierć (1) T.O.P Media (2) Tahiti (1) Tajlandia (1) Tasty (1) Teen Top (1) The Grace (1) TS Entertainment (7) TVXQ (3) U-Kiss (6) Vaness Wu (1) Wang Dong Cheng (1) Wassup (1) Woollim Entertainment (7) Xing Tian (1) Yang Yoseop (1) YG Entertainment (2) YMC Entertainment (1) Yoon Eun Hye (1) Zhao Wei (1)